Powrót

O "Jeziorze marzeń" subiektywnie...

ulubiona postać: Jennifer Lindley
dawniej była nią Joey, do której długo czułam się podobna. Dopiero jakiś czas temu odkryłam jak wiele łączy mnie z Jen i jak bardzo chciałabym mieć za przyjaciela kogoś takiego, jak ona.
       
ulubiony sezon: trzeci
zdecydowanie, może przez to, że Pacey wreszcie zwraca uwagę na Joey. Choć nie ukrywam, że nie mogę doczekać się piątego - też zapowiada się wyjątkowo.
     
ulubiona para: Joey i Pacey
wszystko dobrze się skończyło:-)) Jak na wielką fankę pary J/P przystało, ostateczny wybór Joey bardzo mnie ucieszył.
     
najmniej dobrana para: Audrey i Pacey
od początku nie pałałam sympatią do Audrey, pewnie przez to, że związała się z Pacey'm.
     
najciekawsza nowa twarz: Charlie Todd
nie mogę się wprost doczekać, by wreszcie zobaczyć go "na żywo". Czemu nie wrócił do serialu, przecież ma liczne grono fanek?
     
najmniej ciekawa nowa twarz: Tamara Jacobs
za bardzo to pokręcone - podrywa Pacey'go, potem Mitcha... Nie lubiłam jej. Tak jak Audrey Liddel i Eve Whitman (ciekawe, czemu same laski?)
       
najlepszy tekst: "Znam kung-fu"
czyli Jack McPhee prezentujący hasło wstępu na imprezę (odcinek #314). Plus "Pacey Witter, Yoda dla ubogich" Dawsona (ten sam odcinek) i absolutnie WSZYSTKIE rozmowy braci Witterów i Pacey'go z Buzzem.
       
najbardziej denerwująca postać: Dawson Leery w trzeciej serii
potem już go polubiłam. Tak jak Andie McPhee, która też długo mnie denerwowała.
       
najlepsze nawiązanie do serialu: "Straszny film"
gdy Van Der Beek zjawia się w oknie i mówi "Oops, wrong set.", a w tle leci piosenka z DC.