Powrót

       
Krótki życiorys Jagudina - z niewielkiego mieszkanka w St. Petresburgu do własnego domu w USA.
     
     
 

 

Aleksiej Jagudin to zdecydowanie najlepszy najlepszy łyżwiarz figurowy na świecie. Mimo, że ma tylko 22 lata, jest już czterokrotnym mistrzem świata, trzykrotnym mistrzem Europy i oczywiście mistrzem olimpijskim.

Dzieciństwo
Urodził się 18 marca 1980 r. w Rosji, wychowywał się w St. Petersburgu. Jego życie rodzinne nie było bajką. Ojciec opuścił rodzinę, kiedy Aleksiej miał 4 lata. Teraz mieszka gdzieś w Niemczech. Aleksieja wychowywała mama i babcia. Warunki mieszkaniowe były fatalne, a na dodatek Yags był wyjątkowo niesfornym urwisem. By nadać mu ogłady mama postanowiła, że jej syn zacznie coś trenować. Wybór padł na lodowisko. Mały chłopak nie był z tego zbytnio zadowolony; wolał oglądać telewizję. Ale jego mama powiedziała, że będzie mógł siedzieć przed telewizorem jeśli na treningach zrobi to, co trzeba. I dzięki temu możemy teraz podziwiać tak wspaniałego mistrza.

Początki kariery
Aleksiej pierwsze szlify stawiał u Aleksieja Miszina. Zaczął jeździć w sezonie 94/95 i już był 4 na mistrzostwach świata juniorów, a w następnym sezonie pierwszy. Juniorów opuścił w 1996 r., by zająć 5 miejce w mistrzostwach Europy i 3 w mistrzostwach świata. Rok później był już pierwszy. W jego grupie u Miszina był też Jewgienij Pluszczenko. Aleksiej zawsze, nawet po zdobyciu tytuła mistrza świata, czuł się zepchnięty na drugi plan, miał wrażenie, że jego trener bardziej skupia się na Żeni. Dlatego po igrzyskach w Nagano postanowił zmienić trenera.

Współpraca z Tatianą Tarasową
Jagudin przeszedł do grupy Tatiany Tarasowej, wyjechał z nią do USA. W następnym sezonie dalej mógł się cieszyć z pierwszych miejsc. Ale w 2000 r. w Wiedniu stracił tytuł mistrza Europy. Niektórzy sądzili, że to wina niefortunnej zmiany trenera, inni dopatrywali się w tym skutków jego problemów alkoholowych (które nawiasem mówiąc są już przeszłością). Prawda była jednak inna - kontuzja. Przed finałem Grand Prix w lądowaniu przy potrójnym lutzu pękł mu but. W efekcie nie startował w finale i nabawił się kontuzji ścięgna Achillesa. A na dwa tygodnie przed mistrzostwami Europy znowu miał kłopoty przy tym skoku - złamał nadgarstek i na zawodach startował w gipsowej opasce. Aleksiej nie załamał się i udowodnił, że jest najlepszy, zdobywając trzeci tytuł mistrza na mistrzostwach świata w Nicei (99/00).
Kontuzje towarzyszyły Jagudinowi i w następnym sezonie. Był to chyba najgorszy z dotychczasowych sezonów Yagsa. Nie udało mu się odzyskać tytułu mistrza Europy, stracił mistrzostwo świata (w Vancouver był dopiero 3. po shorcie). Nie wystąpił na pokazach mistrzów świata w Vancouver. Rozpoczął silne przygotowania do najważniejszej imprezy dla sportowca - do olimpiady.

Sezon olimpijski
Aleksiej zaczął pracę od zrzucenia "zbędnych" kilogramów - schudł tyle, że podczas Igrzysk Dobrej Woli wpadł na bandę i w efekcie był dopiero trzeci. Po tym wypadku zrozumiał, że nie tędy droga i zowu trochę przytył. Odzyskał siły i na finałach Grand Prix udało mu się odnieść pierwsze od dawna zwycięstwo nad Jewgienijem Pluszczenką. Jego psycholog doradził mu wykorzystać tę przewagę i odradził wyjazd do Moskwy na mistrzostwa kraju. Tam bowiem sędziowie zawszy wyżej stawiali Pluszczenkę. Jagudin tak zrobił. Później okazji do kolejnego spotkania nie dał Żenia, który nie przyjechał do Lozanny. Tutaj minimalną przewagą uzyskaną po shorcie Aleksiej pokonał Aleksandra Abta. W Ameryce doszło już do jego konfrontacji z najgroźniejszym rywalem. To Yags był tu najlepszy. Zarówno jego forma fizyczna, jak i psychiczna były idealne i wygrał bezapelacyjnie. Czy to dobiło Jewgienija? Możliwe. W końcu tytuł mistrza świata oddał walkowerem. W Nagano Aleksiej był jedynym mistrzem olimpijskim. Podkreślił swoją klasę i wygrał, dostając perfekcyjne noty za program krótki - najwyższe w historii. W tym sezonie był najlepszym łyżwiarzem figurowym na świecie, co do tego nie ma najmniejszych wątpliwości.

Edukacja, popularność i dziewczyny
Kłopoty Aleksieja z alkoholem to już przeszłość. Yags skupił się na nauce i łyżwach. Sukcesy na lodowisku idą w parze z sukcesami szkolnymi. Szkołę średnią ukończył z drugim wynikiem wśród uczniów. Potem rozpoczął studia zaoczne na Akademii Sportu i Kultury Fizycznej w St. Petersburgu. Niedawno je skończył (z wyróżnieniem) i uzyskał stopień trenera. "Aleksiej nie ma problemów z wysławianiem się i jest inteligentym rozmówcą" - tak mówią o nim dziennikarze. Jagudin jest bardzo popularny na całym świecie, zwłaszcza w Stanach (gdzie trenuje) i w Japonii (to kraj, w którym prawie wszyscy interesują się tym sportem). Sława nie przewróciła mu w głowie, dalej jest tym samym chłopakiem, dla którego najlepszym lekarstwem na niepowodzenia są spotkania z przyjaciółmi. Nic nie wiadomo na temat jego życia uczuciowego. Miliony fanek na świecie mdleje na jego widok, na lodowiskach pojawiają się transparenty "Jagudin, rosyjski symbol seksu", a sama Katarina Witt uważa, że ma on w sobie mnóstwo seksapealu i jest prawdziwym mężczyzną. A co na to sam Aleksiej? Tylko się uśmiecha i stwierdza, że w dziedzinie podrywania są lepsi od niego, bo "mi podobają się wszystkie młode dziewczyny".

Co dalej?
Teraz Aleksiej ma "trochę" wolnego. Trochę, bo czeka go udział w Skate on Ice, a poza tym trenuje w Międzynarodowym Centrum Łyżwiarstwa stanu Connecticut (International Skating Center of Connecticut). Po ostatnich mistrzostwach Europy zapowiedział, że zostanie w gronie amatorów aż do następnych zimowych igrzysk olimpijskich. Podczas wywiadu dla TVP 1 po zdobyciu złota wSalt Lake City potwierdził wcześniejsze deklaracje, dodając, że marzy jeszcze o tytule mistrza Rosji. Mamy więc okazję podziwiać tego geniusza przez parę następnych lat.