Powrót

       
Kiedy jeszcze Aleksiej walczył na tafli o zaszczytny tytuł mistrza, miał kilku istotnych rywali, którzy utrudniali mu jak mogli osiągnięcie sukcesu.
     
Jewgienij Pluszczenko (3 listopada 1982 r., Chabarowsk)
Zdecydowanie najgroźniejszy rywał Aleksieja, uwielbiany przez dziewczyny i... rosyjskich sędziów. Początkowo trenował go "ciężarowiec" Mikael Makowejew, ale kiedy w Wołgogradzie zamknięto lodowisko, Żenia przeszedł do grupy Aleksieja Miszina. Tam po raz pierwszy spotkał Aleksiej Jagudina. Chłopcy nie pałali do siebie sympatią. Doszło do tego, że gdy w 1998 r. Aleksiej zmieniał trenera, Żenia na pytanie czego nauczył się od niego odpowiedział krótko "Niczego!". Aleksiej pokazał więcej klasy (stwierdził, że nie wykonywaliby tak trudnych elementów jeśli nie musieliby ze sobą rywalizować). Po raz pierwszy Żenia i Aleksiej rywalizowali na mistrzostwach Europy w 1998 r. - wygrał Aleksiej. Na olimpiadę jednak Pluszczenko nie pojechał - Rosja mogła wysłać dwóch zawodników i postawiła na Ilię Kulika (zwyciężył) i właśnie Jagudina (dopiero 5.). Na mistrzostwach świat po Nagano Aleksiej znowu okazał się lepszy od Pluszczenki. Dzięki odejściu Kulika Pluszczenko miał pewne miejsce w reprezentacji. W następnym sezonie też zdobył dwa srebra. W 2000 r. w Wiedniu kontuzja uniemożliwiła Jagudinowi obronienie tytułu mistrza Euopy i Jewgienij po raz pierwszy wygrał. Podczas mistrzostw świata Pluszczenko popełnił błąd w programie dowolnym (upadek) i znalazł się tuż poza podium. Znowu pokonany przez Jagudina, który był pierwszy. Role odwróciły się w następnym sezonie, kiedy to Aleksiej wygrał tylko Japan Open. Jewgienij obronił tytuł z Wiednia i został wreszcie mistrzem świata. Jagudin startował jednak z kontuzją. Żenia był wniebowzięty po sukcesie i rozpoczął pracę nad przygotowaniami do olimpiady. Na finale Grand Prix doszło do pierwszego spotkania rywali w najważniejszym sezonie. Pluszczenko przegrał z Jagudinem. Zdobył potem (po raz kolejny) tytuł mistrza Rosji, ale tam nie zjawił się Aleksiej. Wymawiając się kontuzją pachwiny Żenia nie zjawił się w Lozannie na mistrzostwach Europy. Zmienił program dowolny. Chciał wygrać na olimpiadzie, gdzie Jagudin zjawił się jako mistrz Starego Kontynentu. Żenia upadł w shorcie i był 4.! W końcu udało mu się awansować na drugie miejsce. Tytuł mistrza świata oddał walkowerem nie zjawiając się w Nagano. Tam też wygrał Aleksiej, udowadniając tym samym, że to on jest królem na lodzie. W poprzednim sezonie, z powodu absencji Jagudina, Pluszczenko odzyskał oba tytuły.

Timothy Goebel (10 września 1980 r., Evanston)
Od dłuższego czasu wspinał się po szczeblach łyżwiarskiej kariery, wpisując się po drodze do historii jako pierwszy zawodnik skacząc określone skoki. Podczas igrzysk w Salt Lake City po raz pierwszy skoczył poczwórnego salchowa w kombinacji. Zadebiutował w sezonie 1998/1999 i zajął 12. miejsce na mistrzostwach świata. W następnym sezonie podczas Skate America pokonał Jagudina, ale na mistrzostwach świata był dopiero 11., podczas gdy Aleksiej wygrał. Tim dobrze spisał się w zeszłym sezonie - był 4. na mistrzostwach świata. W sezonie 01/02 zdobył swoje pierwsze medale: srebro na mistrzostwach świata i Stanów Zjednoczonych oraz brąz na olimpiadzie. W ostatnim sezonie obronił tytuł wicemistrza świata. Timothy trenuje w Kaliforni z Frankiem Carrollem. Lubi oglądać filmy, robić zakupy i surfować po internecie.

Takeshi Honda (23 marca 1981 r., Korijama)
Chociaż sukcesy odnosił już od pewnego czasu (w zeszłym sezonie 5. na mistrzostwach świata), zabłysnął dopiero w tym sezonie po świetnie pojechanym shorcie na igrzyskach olimpijskich (był 2.). W efekcie skończył je na 4. miejscu. Na mistrzostwach świata w Nagano zdobył brąz, mimo upadku w programie dowolnym. Ma świetną technikę, trochę gorzej jest z wrażeniem artystycznym. Jego choreografem był kiedyś sam Wiktor Petrenko, obecnie Takeshi współpracyje z Dougiem Leigh i Lori Nichol. Lubi japońską mangę, golf i hockej.

Aleksander Abt (22 pażdziernika 1976 r., Moskwa)
To z kolei jeden z najbardziej doświadczonych łyżwiarzy i jeden z najbardziej umuzykalnionych od czasów Wiktora Petrenki. Kariera Sashy zaczęła się obiecująco od srebran na mistrzostwach świata juniorów w 1991 r. Potem przyszły jednak liczne kontuzje, które przeszkadzały mu w jeździe. Jak wielu sportowców skorzystał z możliwości trenowania w wojsku i został żołnierzem. Na swój pierwszy sukces n zawodach seniorskich czekał aż do 1998 r., kiedy postanowiono wysłać go na mistrzostwa Europy w zamian za Ilię Kulika, który szykował się do igrzysk. Aleksander pokazał się z najlepszej strony i po shorcie był drugi. Po błędach w programie dowolnym w efekcie zajął 3. pozycję (wówczas po raz pierwszy zwyciężył Jagudin). Od tego czasu był w czołówce, chociaż zajmował głównie 3. miejsca. W tym sezonie zdobył srebro na mistrzostwach Europy, ale na olimpiadzie był 5., a na mistrzostwach świata 4 (niesłusznie). Postanowił jeździć aż do zdobycia tytułu mistrza świata. Jest żonaty od 23 kwietnia 1999 r.

Brian Joubert (2o września 1984 r., Poitiers)
Najmłodszy w tym gronie (i tylko rok starszy ode mnie). Zadebiutował w tym sezonie na mistrzostwach Europy w Lozannie (właśnie tak debiutował Aleksiej) i udało mu się zdobyć brązowy medal. Jest bardzo dobrze zapowiadającym się zawodnikiem i chociaż na olimpiadzie był dopiero 14., to w zeszłym sezonie pokazał, że stać go na więcej. Na ME był drugi, a MŚ - mimo fatalnej (28.) lokaty po kwalifikacjach sprężył się i zakończył na 6. miejscu. Poza tym Brian uważany jest za jednego z najprzystojniejszych łyżwiarzy. Początkowo marzył o karierze hokeisty, ale pokochał łyżwiarstwo. Teraz to jego największa pasja.